poniedziałek, 23 czerwca 2008

spóźnienie

Przypomniało mi się jak kiedyś uciekł mi autobus. Przez to, że szłam na piechotę spóźniłam się do pracy 5min. Genowefa była cała w nerwach bo dwóch pracowników pokłóciło się przy niej. Kilka godzin później na rozmowę wzięła mnie szefowa robiąc wykład o pracy zespołowej, obowiązkach i priorytetach. Temat rozległy miał na celu powiedzieć abym nie spóźniała się więcej.

Kilka miesięcy później...


Poniedziałek - Genowefa spóźnia się 20min. Wszystkie poranne czynności zostały wykonane bez jej udziału.
Środa - Genowefa spóźnia się ponad godzinę. Cały poranny wir zostaje na głowie nowej pracownicy.
Piątek - Genowefa jedzie z kierowcą na giełdę aby zakupić tańsze truskawki. Wraca na godzinę przed końcem pracy. Nie pomaga nowej koleżance zbytnio ponieważ zaraz idzie do domu - przepracowała, przepraszam, przesiedziała w pracy ok 4h z czego góra 1h spędziła pracując.

Kolejny tydzień...
Środa - Genowefa spóźnia się ponad pół godziny, całe szczęście udało mi się przyjść 15min wcześniej i wykonać jej i swoje obowiązki bez problemów. Genowefa przeprasza ale nie ma zamiaru wyjść później, zostawia pracę nowej koleżance i w locie wychodzi na autobus.

Brawo?

córka - córeczka - córunia

Genowefa przechodzi samą siebie... eh, ileż to razy mogliście przeczytać te słowa tutaj. Dziś opowiem Wam o córeczce. Ta od aparatu ortodontycznego ale dziś nie o tym.
Otóż córka Genowefy, dla ułatwienia Zosia, skończyła drugą klasę szkoły podstawowej. Jednak nie myślcie teraz, że to już pannica. O nie, nie, nie. Zosia nie może zostać sama w domu. Jak jej Genowefa obiecała raz, że spędzi z nią dzień to Zosia nie odpuściła pomimo tego, że Gienia musiała do pracy przyjść. Przyszła razem z Zosią. Nic, że Zosia nudziła się okrutnie, Genowefa obiecała i już.
Ale to przeszłość. Teraźniejszość jest taka, że Zosia nie może zostać ze starszą siostrą w domu bo tamta idzie do pracy i nie ma już ochoty niańczyć młodszą siostrę. Genowefa w związku z tym planuje urlop bezpłatny na okres wakacji. Sądzę, że normalna matka zaczęłaby wymagać od dziecka trochę więcej niż ciągłego kapryszenia - jedynej osoby, która mogłaby się Zosią zająć Zosia nie lubi - i nie wywracałaby życia do góry nogami. Normalnie może nawet nie utrzymywałaby swoich pracujących i dorosłych dzieci ale... ale Genowefa jest inna. Genowefa nie oczekuje od Zosi, że pozwoli jej normalnie pracować. Genowefa poświęci się dla rodziny.