poniedziałek, 31 grudnia 2007

ostatni

Ostatni dzień roku dane mi jest spędzić z Genowefą. Pierwszy dzień po urlopie, wypoczęta, przychodzę do pracy i ... trauma! II zmiana z Genowefą. Zakończenie miesiąca z Genowefą!!!
Nie pomyliłam się zakładając, że gdy ja będę kończyła papierologię to ona będzie na samym początku tej produkcji... Chciałam się rozpłakać ale poczekam jeszcze godzinę. Potem ubiorę się, wyjdę i zostawię Genowefę samą, by na spokojnie robiła przez kolejne 2h to co ja zrobiłam w 45min :D Nie sądzę aby to zmęczyło Genowefę, ponieważ jeszcze nic produktywnego nie zrobiła... no może poza zjedzeniem 1/3 placka jabłkowego co w jej tempie jedzenia daje milion machnięć łyżeczką a to może zmęczyć nawet Pudziana^^
Pozdro od Gieni all xD

wtorek, 18 grudnia 2007

czy ja mam coś na twarzy?

Genowefa weszła do biura jak zawsze. Kaczym krokiem, bujając się lekko raz na prawo, raz na lewo. Przyznam, że w ubraniach córki wygląda dużo lepiej niż we własnych. Mam nadzieję, że jej córka nie nosi jej ubrań, sama Genowefa dziwnie w nich wygląda a co dopiero młoda dziewczyna.
Miałam przyjemność poznać siostrę Genowefy. Genowefa od razu powiedziała, że jest od niej młodsza. Dobrze, że powiedziała, bo po wyglądzie nie domyśliłabym się.
Wszyscy dziś patrzyli na nią na tyle dziwnie, że w pewnym momencie zapytała się mnie, kończąc zerkanie w lusterko, czy coś ma na twarzy. Muszę pisać, że standardowo odpowiedziałam "nie wiem"?

czwartek, 13 grudnia 2007

day off

Mając do wyboru 6-7h z Genowefę lub 9h samej wybrałam tę drugą opcję...
Czy ktoś to w ogóle jeszcze czyta? :/

środa, 12 grudnia 2007

Genowefa nie tylko zadziwia ale i zapiera dech w piersiach. Dziś usłyszałam jak mówiła do szefowej, że kazano jej sprawdzić płatności a dokładnie "liderka" mojego działu jej kazała... nie wiem czy pamiętacie ale szefowa przydzieliła jej to w ramach podziału obowiązków. Mi nie trzeba "kazać" robić tego co do moich obowiązków należy.
Wychodząc (z polecenia szefowej) na magazyn, Genowefa nie zapomniała przekazać mi co mam za nią zrobić. Cóż za rozczarowanie... nie zrobiłam nic, w całości oddałam się swoim obowiązkom. Gdy wróciła z magazynu pokręciła się, popatrzyła w sufit i... po 30min zapytała, czy wykonałam telefon. Ależ oczywiście, że tak... ale nikt nie odbierał... Po kolejnych 15min robienia totalnego nic_konkretnego przez Genowefę nie mogłam się powstrzymać od pociągnięcia tematu dzwonienia.
- A może masz inny nr? Podaj mi jaki masz.
- Ale ja nie mam do niego nr - odpowiedziała Genowefa - w zeszycie pisze
- Patrzyłam ale nie było nic tam napisane
Genowefa sama wzięła zeszyt, wykręciła nr, nikt nie odbierał... pozostało 15 min do końca pracy, Genowefa odpoczywa...

środa, 5 grudnia 2007

inwentaryzacja

Genowefa przyszła do pracy zmęczona samą myślą, że inwentaryzacja będzie. Genowefa była bardzo zestresowana i zdenerwowana. Myliła się. Na koniec już nic nie widziała ze zmęczenia. Dodam, że owszem, spędziła cały dzień w pracy, z czego kilka godzin na czekaniu aż komisja skończy liczyć towar na magazynie. Sama wymigała się z bycia w komisji inwentaryzacyjnej twierdząc, że ma dużo pracy do zrobienia. Tylko, że liczenie zaczynaliśmy o 15:00 a ona do 14:00 już miała wszystko zrobione.