Genowefa nie tylko zadziwia ale i zapiera dech w piersiach. Dziś usłyszałam jak mówiła do szefowej, że kazano jej sprawdzić płatności a dokładnie "liderka" mojego działu jej kazała... nie wiem czy pamiętacie ale szefowa przydzieliła jej to w ramach podziału obowiązków. Mi nie trzeba "kazać" robić tego co do moich obowiązków należy.
Wychodząc (z polecenia szefowej) na magazyn, Genowefa nie zapomniała przekazać mi co mam za nią zrobić. Cóż za rozczarowanie... nie zrobiłam nic, w całości oddałam się swoim obowiązkom. Gdy wróciła z magazynu pokręciła się, popatrzyła w sufit i... po 30min zapytała, czy wykonałam telefon. Ależ oczywiście, że tak... ale nikt nie odbierał... Po kolejnych 15min robienia totalnego nic_konkretnego przez Genowefę nie mogłam się powstrzymać od pociągnięcia tematu dzwonienia.
- A może masz inny nr? Podaj mi jaki masz.
- Ale ja nie mam do niego nr - odpowiedziała Genowefa - w zeszycie pisze
- Patrzyłam ale nie było nic tam napisane
Genowefa sama wzięła zeszyt, wykręciła nr, nikt nie odbierał... pozostało 15 min do końca pracy, Genowefa odpoczywa...
środa, 12 grudnia 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz