środa, 31 grudnia 2008

noworoczny prezent

W ramach prezentu noworocznego funduję mojej Gieni szersze grono czytelników zgłaszając bloga o niej do konkursu.
Wprawdzie czas świetności już minął dobre pół roku temu jednakże historie tu zapisane, moim zdaniem, godne są uwagi.

piątek, 21 listopada 2008

wypowiedzenie

Genowefa otrzymała wypowiedzenie. Teraz gdy ktoś przychodzi do niej aby coś zrobiła odpowiada "ja już tutaj nie pracuję" - po części prawda ale jakoś bardziej w czasie przyszłym.
I w ten sposób kończy się moja przygoda z Genowefą.
pozdrawiam tych, którzy zawitają tutaj - zapewne przypadkiem

czwartek, 7 sierpnia 2008

troska

Wczoraj Genowefa zadzwoniła do mnie aby wyrazić swoje zainteresowanie moim stanem zdrowia. Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy zapytała się (już w drugim zdaniu) czy zdałam egzamin na prawo jazdy. Nie wątpię, że nie tylko ona chciała to wiedzieć, wręcz jestem przekonana, że jako dobra koleżanka a przede wszystkim pracownica zadzwoniła nie tyle w swoim imieniu jak na prośbę przełożonej. Jakże to miłe...

środa, 9 lipca 2008

...

Wyczerpały się pomysły na Genowefę. Poważnie.
W firmie dzieje się wiele ale jakby z dala od Gieni. Gienia została zepchnięta przez szefostwo na plan drugi przez co pozostaje niezauważalna. Robi, już całkowicie legalnie, wielkie nic.

Staję przed dylematem. Zamienić Gienię na dział handlowy opowiadając Wam perypetie większego grona moich koleżanek czy zakończyć byt Genowefy?

poniedziałek, 23 czerwca 2008

spóźnienie

Przypomniało mi się jak kiedyś uciekł mi autobus. Przez to, że szłam na piechotę spóźniłam się do pracy 5min. Genowefa była cała w nerwach bo dwóch pracowników pokłóciło się przy niej. Kilka godzin później na rozmowę wzięła mnie szefowa robiąc wykład o pracy zespołowej, obowiązkach i priorytetach. Temat rozległy miał na celu powiedzieć abym nie spóźniała się więcej.

Kilka miesięcy później...


Poniedziałek - Genowefa spóźnia się 20min. Wszystkie poranne czynności zostały wykonane bez jej udziału.
Środa - Genowefa spóźnia się ponad godzinę. Cały poranny wir zostaje na głowie nowej pracownicy.
Piątek - Genowefa jedzie z kierowcą na giełdę aby zakupić tańsze truskawki. Wraca na godzinę przed końcem pracy. Nie pomaga nowej koleżance zbytnio ponieważ zaraz idzie do domu - przepracowała, przepraszam, przesiedziała w pracy ok 4h z czego góra 1h spędziła pracując.

Kolejny tydzień...
Środa - Genowefa spóźnia się ponad pół godziny, całe szczęście udało mi się przyjść 15min wcześniej i wykonać jej i swoje obowiązki bez problemów. Genowefa przeprasza ale nie ma zamiaru wyjść później, zostawia pracę nowej koleżance i w locie wychodzi na autobus.

Brawo?

córka - córeczka - córunia

Genowefa przechodzi samą siebie... eh, ileż to razy mogliście przeczytać te słowa tutaj. Dziś opowiem Wam o córeczce. Ta od aparatu ortodontycznego ale dziś nie o tym.
Otóż córka Genowefy, dla ułatwienia Zosia, skończyła drugą klasę szkoły podstawowej. Jednak nie myślcie teraz, że to już pannica. O nie, nie, nie. Zosia nie może zostać sama w domu. Jak jej Genowefa obiecała raz, że spędzi z nią dzień to Zosia nie odpuściła pomimo tego, że Gienia musiała do pracy przyjść. Przyszła razem z Zosią. Nic, że Zosia nudziła się okrutnie, Genowefa obiecała i już.
Ale to przeszłość. Teraźniejszość jest taka, że Zosia nie może zostać ze starszą siostrą w domu bo tamta idzie do pracy i nie ma już ochoty niańczyć młodszą siostrę. Genowefa w związku z tym planuje urlop bezpłatny na okres wakacji. Sądzę, że normalna matka zaczęłaby wymagać od dziecka trochę więcej niż ciągłego kapryszenia - jedynej osoby, która mogłaby się Zosią zająć Zosia nie lubi - i nie wywracałaby życia do góry nogami. Normalnie może nawet nie utrzymywałaby swoich pracujących i dorosłych dzieci ale... ale Genowefa jest inna. Genowefa nie oczekuje od Zosi, że pozwoli jej normalnie pracować. Genowefa poświęci się dla rodziny.

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

wolne, wolne

Według zeznań świadków niewiele się działo w biurze pod moją nieobecność.
Jeszcze przed weekendem pojawił się konflikt związany z majowym weekendem. Oczywiście, pomimo tego, że każdy 'zaklepywał' sobie wolne jeszcze na początku kwietnia, Genowefa załatwiła sobie wolne po swojemu. Poszła do szefowej, nie mówiąc nam nic, i wzięła wolne 2 maja. To nic, że wcześniej liderka działu zgłosiła, że potrzebuje a ja nie wiedziałam czy przedszkole jest czynne. Genowefa pragnie, Genowefa ma. Przy ustaleniu grafiku okazało się, że nie tylko 2 maja ale również 23 Genowefa ma pragnienie wypoczywać. Oczywiście ja też, jak zresztą informowałam na początku miesiąca. Ale Genowefa to chce 2 maja mieć wolne 'ustawowo' a 23 maja odebrać dzień wolny za 3 maja (który wypada w sobotę, więc ustawowo należy się inny dzień wolny).
Nie wiem jakim tokiem rozumowania się posługuje Genowefa ale zauważam, że bardzo dużo rzeczy pomimo tego, że żadna ustawa o nich nie stanowi, to i tak się Genowefie należą. Kiedyś już informowałam, że Genowefie należy się wyższy wymiar urlopu, urlop kiedy ona chce a nie kiedy można, prawie cały na żądanie oraz wyższe zarobki a to wszystko ze względu na to, że ona jest ponad zwykłego, szarego pracownika firmy. Bo przecież gdzieś indziej ona na 3/4 etatu zarobi więcej niż tutaj. I będzie więcej świadczeń miała. I na pewno nikt nie będzie oczekiwał od niej, że będzie pracować^^

sobota, 19 kwietnia 2008

korespondencyjnie

Ponieważ nie ma mnie w pracy drugi tydzień (L4) nie wiem co się może dziać takiego o czym wcześniej nie pisałam.
Wczoraj Genowefa zadzwoniła do mnie wypytując o samopoczucie i o małego. Rewelacja, ktoś o mnie pamięta! Na koniec prosi o pomoc w wykonaniu wyliczenia, bo ona nie umie. Dziwię się, że liderka, która była na miejscu jej nie pomogła bo to akurat żaden problem dla niej. Widać przejęła się tym bardzo. Ja, tu się pochwalę, z pamięci, krok po kroku mówiłam Genowefie co ma zrobić. Łącznie z opracowaniem wyników w Excellu^^
Podziękowała, kazała się kurować i koniec rozmowy... co będzie jak mnie nie będzie?

środa, 2 kwietnia 2008

wonder woman

Genowefa protestuje. Powiedziała, że nie zostanie sama rano bo sobie nie poradzi przez co liderka musiała przyjść do pracy na 6:00 i, w związku z zakończeniem miesiąca, zostać do 21:00. Oczywiście Genowefa nie mogła jej pomóc, zostać dłużej bo ma dzieci. Nie mogła też na dzień następny przyjść na I zmianę. Przyszła na II, spóźniona 30min. Szefowa rozpoczęła udzielać jej reprymendy ale Genowefa się uniosła strasznie. Wykrzyczała, że pracy będzie szukać musiała bo za takie pieniądze to gdzieś indziej za 3/4 etatu dają. A ona ma problem z dzieckiem i nie będzie może mogła pracować na pełen etat. Oczywiście nie będę pisała jak to się źle dzieje Genowefie bo to już wiecie...
Dziś Genowefa tuż po "dzień dobry" usłyszała ode mnie, że liderka 'prosi' aby wyliczyła wypłaty dla akwizytorów. Znowu oburzenie... "wiedziałam, że się to tak skończy"
Ojej! Biedny dzwoneczek musi pracować :(

piątek, 14 marca 2008

urlop w maju i patron ciężarnych

Genowefa przyniosła do pracy kartkę z modlitwą do św. Szymona, który jest patronem ciężarnych. Podziękowałam ale nie bardzo wiem co dalej z tym robić tym bardziej, że nie ukrywałam nigdy, że wierząca nie jestem.
Na koniec zapytała czy chciałabym urlop w maju. Powiedziałam, że owszem bo przedszkole na długi weekend zamknięte będzie ale Genowefa pomimo mojego potwierdzenia wyrzuciła z siebie, że ona też by chciała bo... w ubiegłym roku nie miała :| Wiedziałam, że boli ją to, że ja mam urlop po świętach, tak bardzo, że szybko zaklepała sobie piątek wolny. Oczywiście nie pamięta, że w styczniu miała 2tyg urlopu.
A teraz bardzo ważna informacja: przy spożywaniu posiłków najważniejszy jest spokój - to dziś wyczytała Gienia z mądrej gazety z krzyżówką, której sama nie umiała rozwiązać - to tłumaczy dlaczego Genowefa gdy spożywa wszystkie posiłki w pracy robi to w milczeniu i skupieniu, potrafiąc odpowiedzieć swojej przełożonej: "nie mów do mnie i tak nie zapamiętam bo jem śniadanie".

Pozdrawiam wierną czytelniczkę :)

środa, 27 lutego 2008

sso sie stao

Gdy w ubiegłym tygodniu Genowefa chodziła poddenerwowana stawiałam na Syndrom Napięcia Przedmiesiączkowego. Gdy jednak syndrom ten przedłużał się to wczoraj doszłam do wniosku, że to menopauza. Choć Genowefa jest jeszcze młoda ("mam dopiero 40 lat!") co sugerowałoby kryzys wieku średniego. To tłumaczyłoby jej chęć wykazania się na płaszczyźnie zawodowej, prywatnej z jednoczesną chęcią lewitowania i sufitowania. Oczywiście to ostatnie wychodzi jej rewelacyjnie. Na prawdę robi kobieta postępy. Teraz nie sufituje tak 'na bezczelnego' tylko wyciąga zupełnie niepotrzebne nikomu dokumenty i wertuje je całymi dniami. Bierze też czynny udział w dyskusjach co chwilę zadając pytanie "ale o co chodzi?".

piątek, 8 lutego 2008

klucz od palarni i dyskrymiancja

Genowefa nadal wertuje kartki ze stoickim spokojem. Całe szczęście dziś są to inne kartki więc się Genowefa nie nudzi. Ktoś zabrał klucz od palarni. Ponieważ Genowefa zapłaciła połowę za dorobienia tego klucza ma prawo do tego by być w jego posiadaniu a tu nie ma tak i ciągle ktoś go pożycza. Nic, że zabrała go osoba, która zapłaciła drugą połowę za jego dorobienie. Jednoznacznie jest to jawna dyskryminacja Genowefy. Nie dość, że kiedy owy klucz był szukany przez 3 osoby a jej nie było padło podejrzenie, że Genowefa wyszła na papierosa i jest w jego posiadaniu to jeszcze młodzi pracownicy mają tyle dni urlopu ile ona. Ba! Nawet zarabiają tyle samo!!! Chciałam jej powiedzieć, że powinni więcej niż ona bo w przeciwieństwie do niej zarabiają swoją pracą a nie bezczynnością ale stwierdziłam, że nie mam na to czasu. Robiąc trzy rzeczy na raz i zerkając na jej medytację ... odechciało mi się rozmawiać z nią w ogóle.
Zauważyłam natomiast, że nie tylko ja mam takie odczucia. "Stado" odrzuciło biedną Genowefę. Ale nie jest tragicznie bo Genowefa nie alienuje się, nie jąka, nie zamyka w sobie tylko narzeka na wszystko na co tylko się da... nawet nie potrzebuje słuchacza :)

środa, 6 lutego 2008

pracuś

Genowefa zacięcie pracuje. Wprawdzie nie mam pojęcia po co to robi ale grunt, że nie ogląda sufitu/monitora/okna. Otóż Genowefa wyciągnęła segregator z fakturami wystawionymi w styczniu i ... przewraca kartka po kartce. Biorąc pod uwagę, że faktur jest około 200, do każdej faktury dokument wydania, większość ma jeszcze podpięte KP... trochę tej pracy będzie. Zakładam, że do piątku skończy.

wtorek, 5 lutego 2008

kom bak

Przepraszam. Prawie zapomniałam o tym miejscu.
Genowefa wróciła z urlopu tydzień temu. Wypoczęta, tryskająca energią. II zmiana służyła jej przez prawie cały tydzień. Prawie bo w piątek Genowefa znów wzięła dzień wolnego. Ale to dobrze, bo stres ją zjada. Znowu jest źle, bo nie wszystko jest pisane jak być powinno i trzeba się wielu rzeczy domyślać. Pogoda nie służy bo taka nijaka. Spać się chce... ząb boli :( Raz nawet wyżaliła mi się, że pomimo tego, że miała wszystko zrobione 1h wcześniej to nie mogła wyjść do domu bo dyrektor jeszcze był w firmie. Przykro mi :(
Wszystko wraca do normy...

piątek, 11 stycznia 2008

[*]

Czarna rozpacz w firmie... Genowefa od poniedziałku ma urlop przez 2 tygodnie... Nie wiem jak nasz dział da sobie radę...

W ramach pocieszenia (lecz cóż może pocieszyć w tak smutnej chwili?) powiem, że moja przyjaciółka znalazła w pracy swoja "Genowefę". Postaram się zebrać jak najwięcej informacji, tak aby przedstawić Wam substytut Genowefy i być może umilić Wam czas rozłąki z nią.

czwartek, 10 stycznia 2008

krówka

Genowefa jest bardzo skromna. Od 5min zachwala klientowi "krówkę". [cenzura] Bo Genowefa zrobiła tort z tego. Wyśmienity! 20 osób na Wigilii i wszyscy chwalili! Poważnie! Łał...
Doceniam, że zostawiła przegląd spamu tylko po to, żeby zadzwonić do tego klienta.

środa, 9 stycznia 2008

spam źródłem informacji

Człowiek uczy się całe życie.
Genowefa weszła wolnym krokiem do biura. Jak wczoraj jej fryzura z krótkich włosów dodawała jej 5cm do wzrostu. Usiadła. Wstała. Wyszła na magazyn. Wróciła. Wyszła na papierosa. Wróciła. Zaparzyła herbatę. Zasiadła do Outlooka.
Nasza firma jest dość specyficzna i ma jeden adres. Wiadomości są odbierane przez każdego. Dziennie jest to ponad 100 wiadomości. Każdą z nich Genowefa przegląda uważnie. Wprawdzie, jeszcze nie widziałam aby jakaś była do niej, ona sama nie wysyła ale... być dobrze poinformowanym to bardzo ważna rzecz. Dziś jednak była wiadomość do niej. Gdyby
miała nagłówek "Specjalne info dla Genowefy" to bym się nie zdziwiła... otóż... uwaga... przygotowani?
Urlopu na żądanie przysługują 4 dni w roku! Słyszycie? 4 dni!!!
Zapisałam w kalendarzu, czerwonym długopisem. Z tego miejsca dziękuję G. za kalendarz a D. za długopis. Nie wiem jak wyrazić radość, że mogłam odnotować tak ważną informację ^^

wtorek, 8 stycznia 2008

dziadostwo

Genowefa zmokła. Przemoczyła sobie buty. Jakże wielka radość z niej tryskała gdy Dorota pożyczyła jej swoje półbuty, które nosi w pracy. "Tak cieplutko, uratowałaś mi życie, inaczej na pewno bym się przeziębiła". Ileż ja bym dała aby to usłyszeć od Genowefy...
Genowefa od rana przeżywa spadek cen nabiału. Lata jak poparzona do każdego informując o tym jakże istotnym fakcie. Nawet artykuł każdemu czyta. Ogólnie to chyba się tym załamała ponieważ od godziny tylko przegląda spam ze swojej skrzynki pocztowej. Przed tym oczywiście było śniadanie, herbata, kawa, papierosy... i chyba jedno WZ, bo jak przyszedł klient to nie mogła go obsłużyć właśnie ze względu na to, że pisała. Wprawdzie gdy odmawiała klientce, wpisywała już ostatnią pozycję i zanim ta usiadła przy moim biurku Genowefa już wychodziła na papierosa ale wszyscy wiemy, że nie da się rozdwoić.
Wracając do obniżki. Nabiał tanieje co oznacza, że z tej branży nie da się już wycisnąć konkretnych pieniędzy. Idąc dalej tym tokiem nie ma szans na podwyżkę w naszej firmie. Dziadostwo!

poniedziałek, 7 stycznia 2008

kurde to grzech

Genowefa nadal chodzi poddenerwowana. Udało mi się zebrać chęci do skończenia analizy. Ponieważ jest to dość stresujące (dane do analizy zliczam na kalkulatorze) od czasu do czasu wyrwie mi się okrzyk zdenerwowania lub ogólnego zdziwienia. Dzisiaj wyrwało mi się "kurde". Dosłownie, tak właśnie, zwykłe "kurde".
Pełna oburzenia Genowefa wykrzyknęła "proszę nie przeklinać". Razem z kierowcą i liderką swojego działu popatrzyliśmy na nią dość dziwnym wzrokiem. Genowefa dała nam wykład. Ona nie przeklina i nie chce uczyć swoje dzieci takich słów. Kierowca powiedział żeby się nie przejmowała bo one i tak przeklinają przez co Genowefa zbulwersowała się strasznie. Na pewno nie! To niewyobrażalne żeby przy rodzicach przeklinać. A w ogóle to to jest grzech. Genowefa jest na bieżąco bo jej córka do komunii idzie a ona sama jest wierząca. Chciałam wytłumaczyć, że "kurde" to takie samo przekleństwo jak "dupa" ale mi nie wyszło. Wyszło mi za to z tego tyle, że każde tzw. brzydkie słowo od razu jest przekleństwem a to znów grzechem...

środa, 2 stycznia 2008

miał, miał, miał

Genowefa ma dziś "miałczącą". Jęczy od rana. Bo to nikt nie docenia jej. Nie może iść na urlop. Jak pójdzie na L4 to traktują ją, jakby przestępstwa się dopuściła. Bo ona już nie może wytrzymać. Bo program się sypie. Bo pracować trzeba. Bo trzeba zrobić wyliczenia. Bo w dziale zakupu jest głośno. Bo ktoś zdenerwowany jest. Bo ktoś przeklął. Bo w palarni zimno.

cięzki dziś dzień

-Ciężki dziś dzień jest nie? - zapytała mnie dziś Genowefa
-A w czym on Ci taki ciężki? - oburzyłam się
-No tak ogólnie, chyba po tym wolnym - odpowiedziała
No chyba... bo nie sądzę aby był ciężki od pracy. Genowefa, gdy zapytana o to dlaczego nie zrobiła wyliczeń, odpowiedziała, że nie miała czasu. Gdy to usłyszałam parsknęłam głośnym śmiechem rozlewając kawę. Genowefa owszem wystawiła dziś aż 4 dokumenty ale resztę czasu spędza... na niczym. Popatrzy to w prawo to w lewo, to na papierosa wyjdzie, to w sufit popatrzy, to znowu na papierosa...
"Ano jo"^^ ciężki jak cholera, palarnia jest na II piętrze a do windy daleko ;)