poniedziałek, 7 stycznia 2008

kurde to grzech

Genowefa nadal chodzi poddenerwowana. Udało mi się zebrać chęci do skończenia analizy. Ponieważ jest to dość stresujące (dane do analizy zliczam na kalkulatorze) od czasu do czasu wyrwie mi się okrzyk zdenerwowania lub ogólnego zdziwienia. Dzisiaj wyrwało mi się "kurde". Dosłownie, tak właśnie, zwykłe "kurde".
Pełna oburzenia Genowefa wykrzyknęła "proszę nie przeklinać". Razem z kierowcą i liderką swojego działu popatrzyliśmy na nią dość dziwnym wzrokiem. Genowefa dała nam wykład. Ona nie przeklina i nie chce uczyć swoje dzieci takich słów. Kierowca powiedział żeby się nie przejmowała bo one i tak przeklinają przez co Genowefa zbulwersowała się strasznie. Na pewno nie! To niewyobrażalne żeby przy rodzicach przeklinać. A w ogóle to to jest grzech. Genowefa jest na bieżąco bo jej córka do komunii idzie a ona sama jest wierząca. Chciałam wytłumaczyć, że "kurde" to takie samo przekleństwo jak "dupa" ale mi nie wyszło. Wyszło mi za to z tego tyle, że każde tzw. brzydkie słowo od razu jest przekleństwem a to znów grzechem...

Brak komentarzy: