Czarna rozpacz w firmie... Genowefa od poniedziałku ma urlop przez 2 tygodnie... Nie wiem jak nasz dział da sobie radę...
W ramach pocieszenia (lecz cóż może pocieszyć w tak smutnej chwili?) powiem, że moja przyjaciółka znalazła w pracy swoja "Genowefę". Postaram się zebrać jak najwięcej informacji, tak aby przedstawić Wam substytut Genowefy i być może umilić Wam czas rozłąki z nią.
piątek, 11 stycznia 2008
[*]
czwartek, 10 stycznia 2008
krówka
Genowefa jest bardzo skromna. Od 5min zachwala klientowi "krówkę". [cenzura] Bo Genowefa zrobiła tort z tego. Wyśmienity! 20 osób na Wigilii i wszyscy chwalili! Poważnie! Łał...
Doceniam, że zostawiła przegląd spamu tylko po to, żeby zadzwonić do tego klienta.
środa, 9 stycznia 2008
spam źródłem informacji
Człowiek uczy się całe życie.
Genowefa weszła wolnym krokiem do biura. Jak wczoraj jej fryzura z krótkich włosów dodawała jej 5cm do wzrostu. Usiadła. Wstała. Wyszła na magazyn. Wróciła. Wyszła na papierosa. Wróciła. Zaparzyła herbatę. Zasiadła do Outlooka.
Nasza firma jest dość specyficzna i ma jeden adres. Wiadomości są odbierane przez każdego. Dziennie jest to ponad 100 wiadomości. Każdą z nich Genowefa przegląda uważnie. Wprawdzie, jeszcze nie widziałam aby jakaś była do niej, ona sama nie wysyła ale... być dobrze poinformowanym to bardzo ważna rzecz. Dziś jednak była wiadomość do niej. Gdyby
miała nagłówek "Specjalne info dla Genowefy" to bym się nie zdziwiła... otóż... uwaga... przygotowani?
Urlopu na żądanie przysługują 4 dni w roku! Słyszycie? 4 dni!!!
Zapisałam w kalendarzu, czerwonym długopisem. Z tego miejsca dziękuję G. za kalendarz a D. za długopis. Nie wiem jak wyrazić radość, że mogłam odnotować tak ważną informację ^^
wtorek, 8 stycznia 2008
dziadostwo
Genowefa zmokła. Przemoczyła sobie buty. Jakże wielka radość z niej tryskała gdy Dorota pożyczyła jej swoje półbuty, które nosi w pracy. "Tak cieplutko, uratowałaś mi życie, inaczej na pewno bym się przeziębiła". Ileż ja bym dała aby to usłyszeć od Genowefy...
Genowefa od rana przeżywa spadek cen nabiału. Lata jak poparzona do każdego informując o tym jakże istotnym fakcie. Nawet artykuł każdemu czyta. Ogólnie to chyba się tym załamała ponieważ od godziny tylko przegląda spam ze swojej skrzynki pocztowej. Przed tym oczywiście było śniadanie, herbata, kawa, papierosy... i chyba jedno WZ, bo jak przyszedł klient to nie mogła go obsłużyć właśnie ze względu na to, że pisała. Wprawdzie gdy odmawiała klientce, wpisywała już ostatnią pozycję i zanim ta usiadła przy moim biurku Genowefa już wychodziła na papierosa ale wszyscy wiemy, że nie da się rozdwoić.
Wracając do obniżki. Nabiał tanieje co oznacza, że z tej branży nie da się już wycisnąć konkretnych pieniędzy. Idąc dalej tym tokiem nie ma szans na podwyżkę w naszej firmie. Dziadostwo!
poniedziałek, 7 stycznia 2008
kurde to grzech
Genowefa nadal chodzi poddenerwowana. Udało mi się zebrać chęci do skończenia analizy. Ponieważ jest to dość stresujące (dane do analizy zliczam na kalkulatorze) od czasu do czasu wyrwie mi się okrzyk zdenerwowania lub ogólnego zdziwienia. Dzisiaj wyrwało mi się "kurde". Dosłownie, tak właśnie, zwykłe "kurde".
Pełna oburzenia Genowefa wykrzyknęła "proszę nie przeklinać". Razem z kierowcą i liderką swojego działu popatrzyliśmy na nią dość dziwnym wzrokiem. Genowefa dała nam wykład. Ona nie przeklina i nie chce uczyć swoje dzieci takich słów. Kierowca powiedział żeby się nie przejmowała bo one i tak przeklinają przez co Genowefa zbulwersowała się strasznie. Na pewno nie! To niewyobrażalne żeby przy rodzicach przeklinać. A w ogóle to to jest grzech. Genowefa jest na bieżąco bo jej córka do komunii idzie a ona sama jest wierząca. Chciałam wytłumaczyć, że "kurde" to takie samo przekleństwo jak "dupa" ale mi nie wyszło. Wyszło mi za to z tego tyle, że każde tzw. brzydkie słowo od razu jest przekleństwem a to znów grzechem...
środa, 2 stycznia 2008
miał, miał, miał
Genowefa ma dziś "miałczącą". Jęczy od rana. Bo to nikt nie docenia jej. Nie może iść na urlop. Jak pójdzie na L4 to traktują ją, jakby przestępstwa się dopuściła. Bo ona już nie może wytrzymać. Bo program się sypie. Bo pracować trzeba. Bo trzeba zrobić wyliczenia. Bo w dziale zakupu jest głośno. Bo ktoś zdenerwowany jest. Bo ktoś przeklął. Bo w palarni zimno.
cięzki dziś dzień
-Ciężki dziś dzień jest nie? - zapytała mnie dziś Genowefa
-A w czym on Ci taki ciężki? - oburzyłam się
-No tak ogólnie, chyba po tym wolnym - odpowiedziała
No chyba... bo nie sądzę aby był ciężki od pracy. Genowefa, gdy zapytana o to dlaczego nie zrobiła wyliczeń, odpowiedziała, że nie miała czasu. Gdy to usłyszałam parsknęłam głośnym śmiechem rozlewając kawę. Genowefa owszem wystawiła dziś aż 4 dokumenty ale resztę czasu spędza... na niczym. Popatrzy to w prawo to w lewo, to na papierosa wyjdzie, to w sufit popatrzy, to znowu na papierosa...
"Ano jo"^^ ciężki jak cholera, palarnia jest na II piętrze a do windy daleko ;)