Genowefa zmokła. Przemoczyła sobie buty. Jakże wielka radość z niej tryskała gdy Dorota pożyczyła jej swoje półbuty, które nosi w pracy. "Tak cieplutko, uratowałaś mi życie, inaczej na pewno bym się przeziębiła". Ileż ja bym dała aby to usłyszeć od Genowefy...
Genowefa od rana przeżywa spadek cen nabiału. Lata jak poparzona do każdego informując o tym jakże istotnym fakcie. Nawet artykuł każdemu czyta. Ogólnie to chyba się tym załamała ponieważ od godziny tylko przegląda spam ze swojej skrzynki pocztowej. Przed tym oczywiście było śniadanie, herbata, kawa, papierosy... i chyba jedno WZ, bo jak przyszedł klient to nie mogła go obsłużyć właśnie ze względu na to, że pisała. Wprawdzie gdy odmawiała klientce, wpisywała już ostatnią pozycję i zanim ta usiadła przy moim biurku Genowefa już wychodziła na papierosa ale wszyscy wiemy, że nie da się rozdwoić.
Wracając do obniżki. Nabiał tanieje co oznacza, że z tej branży nie da się już wycisnąć konkretnych pieniędzy. Idąc dalej tym tokiem nie ma szans na podwyżkę w naszej firmie. Dziadostwo!
wtorek, 8 stycznia 2008
dziadostwo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz