Nie mogę się nadziwić rozmowie Genowefy z magazynierem Genowefem*.
- Gieniu?
- tu Gienia (...)
lub
- tu Gienia, zawołajcie mi Gienia (...)
Zbiegiem okoliczności od wczoraj Genowefa udziela dobrych rad odnośnie jedzenia.
Wczoraj, ze wspomnianym Genowefem, dyskutowała o śniadaniu. To, że jest to najważniejszy posiłek dnia wszyscy wiedzą doskonale. Nie wiecie natomiast, że po przyjściu do pracy należy zjeść śniadanie. Genowef starał się wytłumaczyć, że z rana są załadunki i dostawy i śniadanie powinno się zjeść przed wyjściem do pracy. Genowefa owszem przytaknęła jednakże teraz rozumiem lepiej czynności jakie wykonuje po przyjściu do pracy.
Dzisiaj rozmawiałyśmy o obiadach. Otóż syn mojej szefowej lubi przyrządzać wymyślne potrawy, którymi nie można się tak najeść jak gulaszem z ziemniakami i surówką. Na nic zdały się moje twierdzenia, że można ugotować tanio, wymyślnie i syto. Genowefa aż głos podniosła, że tak się nie da. Nie polemizowałam z nią więcej, wszak jest starsza i bardziej doświadczona. Poza tym ja nie jadam śniadań a mój obiad to raczej kolacja.
Przypomniałam sobie właśnie jak Genowefa nie mogła wyjść z podziwu, ze moja szefowa bardzo dobrze się odżywia. było to wtedy, gdy zobaczyła, że szefowa wzięła do domu biały ser. No tak, twarożek jest bardzo pożywny i zdrowy a odpowiednio przyrządzony nawet bardzo syty.
*dla potrzeb tego bloga zostało to imię utworzone
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz