Genowefa chyba wypoczęła w dwa dni po tak nerwowym tygodniu. Tryska energią i medytuje rzadziej niż zwykle. Chyba ogranicza palenie bo nie wychodzi tak często, dopuszczam też myśl, że ja w natłoku zleceń p.t. "zrób to..." nie zauważam wszystkiego. Zdaje się też, że nie jada już śniadań o stałej porze.
Od wczoraj Genowefa jest dla mnie bardzo miła. Częstuje papierosem, robi kawę. Wydaje mi się, że to dlatego, że jakby mnie nie poczęstowała chciałabym wyjść na 10min do sklepu aby je sobie kupić. Robi kawę bo skoro już się moją częstuje... Wczoraj nawet aby zmniejszyć moje cierpienia dała mi Smektę na moje dolegliwości żołądkowe.
Dziś jednak mnie wybitnie zaskoczyła. Ponieważ mam skłonność do "śpiewania" sobie pod nosem razem z radiem poprosiłam Genowefę aby powiedziała mi gdy już nie będzie mogła wytrzymać mojego zawodzenia. Otóż... "możesz sobie śpiewać, mi to zupełnie nie przeszkadza". Teraz nie wiem, czy tak się skupia na pracy? Czy może jednak mnie lubi? Nie wiem dlaczego ale od wczoraj Genowefa jest "prawie" sympatyczna poza tym, że nadal jest definicją słowa "leser".
wtorek, 23 października 2007
wypoczęta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz