Genowefa dziś pracuje bardziej niż zwykle, bo przecież pracuje codziennie. Ja natomiast zawalona papierami nie mam za bardzo czasu na obserwacje. Przypomniałam sobie jak Genowefa przeżywała biceps Ryszarda. Bo Ryszard przyszedł w koszulce z krótkim rękawkiem i tak opięta miał na sobie tę koszulkę. "On na pewno 'pakuje'..." powiedziała Genowefa. Jak już zapewne wiecie, Genowefa wie prawie wszystko (pomińmy reklamowe "prawie").
Dziś Genowefa zaoferowała się, że zadzwoni do jednego z akwizytorów po zamówienie. Doceniam ten gest, jest to bardzo miłe zaskoczenie. Doceniam również, że przyjęte zamówienie sama wypisuje. Ja robię to samo ale nie tak jak ona. Genowefa pisze je dokładnie i powoli. Jak się zmęczy idzie na papierosa aby odpocząć. Przeglądnie gazetkę Tesco z ubiegłego roku. Czasem mówi coś do mnie ale niestety nie słucham jej. Obawiam się, ze dziś tak jak ostatnio, Genowefa na 30min przed planowanym wyjściem powie do mnie "to ja już pójdę, co tu tak będę siedziała, nie chce mi się" a ja jak ostatnio odpowiem "jasne, oczywiście".
piątek, 5 października 2007
wspomnienia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz