środa, 3 października 2007

szok

Jakże duże było moje zdziwienie kiedy Genowefa, wczoraj, pomimo spóźnienia wyszła przede mną. Biedactwo, mało brakowało a spóźniłaby się na autobus. To nic, że wyszła na ten wcześniejszy. Jak zawsze nic się nie stało.
Dziś Genowefa zaskoczyła mnie henną na brwiach. Troszkę dziwnie patrzy mi się na nią gdy nad powiekami ma dwie czarne, grube kreski ale przywyknę nim się zmyją.
Mieliśmy zebranie działu. Joanna dostała L4, jest w ciąży i już "nie ma co na nią liczyć". Zastanawiam się, czy kiedykolwiek można było na nią liczyć ale nie zajmuję tym swoich myśli. Genowefa przez całe zebranie kręciła głową. W zależności od tego o czym była mowa wyrażała swoje zdziwienie bądź aprobatę słów szefowej.
Jeden z naszych dostawców zapowiedział podwyżkę cen zakupu. Genowefa do tej pory jest w szoku. Nie zliczę ile razy pytała się mnie: "taka podwyżka, toż to szok, prawda?" Nie powiem abym się tym przejęła tak jak ona ale starałam się ze wszystkich sił zrobić przejętą minę, przytakując przy tym z rezygnacją.
Genowefa spożywa właśnie śniadanie. Biedactwo, nie mogła wcześniej ze względu na to zebranie. Moja szefowa nie ma chyba sumienia, że robi zebranie zaraz po tym jak Genowefa przychodzi do pracy. Przecież wszyscy chyba wiedzą, że śniadanie to podstawa i od tego zaczyna się dzień.
Kierowniczka mojego działu wybiera się urlop. Ponieważ na Joannę "nie ma już co liczyć" zostanę przez trzy tygodnie sam na sam z Genowefą. Obawiam się, że to może się skończyć dla mnie leczeniem u specjalisty od chorób psychicznych ale staram się zachować optymizm. Nie wiem czym Genowefa się tak podnieca. Patrząc na moje dotychczasowe doświadczenie zawodowe, to co tu się dzieje to 1/3 tego co przerobiłam w poprzednich firmach. Genowefa słabnie na myśl, że będzie w pracy kilka godzin sama. Biedna będzie musiała sama wykonywać obowiązki. To straszne, że nie będzie miała czasu ani na śniadanie ani na papierosa a herbatę będzie piła zimną. Gdy mówię, że mnie widzę problemu, że mogę być sama, dam radę chyba staję się jej wrogiem. Więc przynajmniej przytakuję, że to szok, jak ceny idą w górę.

P.S.
1. Genowefa powiedziała do mnie "kochanie"... mam się cieszyć czy panikować?
2. Założenie do pracy koszulki z martwym żółwiem i napisem "zabili mi żółwia" nie był chyba dobrym pomysłem.
3. Właśnie się dowiedziałam, że Genowefa zamieniła się ze mną dziś na zmiany bo rano na mszy była. Ciekawe czy jak będzie zimno na dworze założy na głowę moherowy beret.

Brak komentarzy: